Partner wydania
Danuta Hernik , 24 maja 2017

Wyjść z dzieckiem w plener – bezcenne

Partner wydania
Sławny królewski lekarz Wojciech Oczko powiedział ponoć, że ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu. A dla dzieci ruch na powietrzu to przede wszystkim prawidłowy rozwój, wpływający na zdrowie w całym późniejszym życiu. Bo ruch kształtuje organizm i jego funkcje.

Patrząc na warszawskie ścieżki rowerowe można przypuszczać, że rekreacja rodzinna na powietrzu jest u nas popularna. Ale ubiegłoroczne badanie, przeprowadzone na zlecenie jednego z producentów proszków, dało niezbyt optymistyczny obraz. Wynika z niego, że ok. 30 proc. dzieci bawi się na dworze niecałe 30 minut dziennie, a 20 proc. wcale nie bawi się na dworze. Podwórko zdecydowanie przegrywa konkurencję z komputerem czy konsolą do gier. Wyniki są zastanawiające, bo blisko sto procent badanych rodziców (97) zgadza się, że zabawa na świeżym powietrzu jest dzieciom niezbędna i wie, że bez niej dzieci są mniej szczęśliwe.

Po pierwsze: radość
Od szczęścia właściwie należy zacząć. Czy ktoś widział smutne dzieci na placu zabaw, na karuzeli, na rowerze, na zjeżdżalni, na huśtawce? Albo kiedy zbierają z tatą chrust na ognisko? Albo z mamą karmią kaczki?
Dlatego trzeba zabierać pociechy w plener - z prostej, naturalnej potrzeby sprawienia im radości. Jeśli do tego dodać, że dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym wykazują „głód ruchu”, mają niespożytą energię, są pobudliwe i „nie usiedzą w miejscu”, to nie ma wątpliwości – nawet bez szczególnej wiedzy naukowej – jak potrzebna jest im zabawa i ruch na powietrzu. Ruch rozładowuje energię, a jego brak blokuje radość.
Jak twierdzą naukowcy, brak zabawy i aktywności ruchowej na dworze jest czynnikiem sprzyjającym depresji.
Należy więc dawać dzieciom okazje do ruchu i bawić się razem z nimi, szukać takich form aktywności, które dają im zadowolenie i radość. Możliwości jest wiele. Od wspomnianych rowerów, przez spacery (najlepiej połączone z zadaniami ruchowymi i poznawczymi), po wyprawy terenowe, wycieczki do parków rozrywki, wyjścia na place zabaw z odpowiednim sprzętem, na basen lub boisko. Trzeba tylko zaplanować czas i konsekwentnie realizować plan – raz pokopać wspólnie piłkę, kiedy indziej spotkać dinozaury.

Po drugie: razem
Ciągle nie doceniamy zwyczajnego spaceru z dziećmi. Wspólnego wyjścia, kiedy można porozmawiać, odkrywać zjawiska przyrodnicze, poszukiwać okazów przyrody, a przy tym wspinać się, maszerować, podskakiwać. Wybiegać się i wyszaleć. Spacer nie tylko wpływa na trawienie i dotlenienie, ale też sprzyja budowaniu relacji z dzieckiem, rozwijanie wspólnych zainteresowań.
– Dopiero z dala od gotowania, prania, sprzątania i innych codziennych obowiązków, mogę na prawdę być z dzieckiem; rozmawiać z nim, wspólnie dokonywać małych odkryć i przeżywać te same emocje. Karmimy gołębie, podglądamy wiewiórki, przeskakujemy kałuże, ścigamy się z liśćmi, które goni wiatr... W domu to nie jest możliwe, zawsze coś odwraca moją uwagę od synka, jego pytań, przeżyć... Wyjście na spacer, to czas wykrojony tylko do bycia razem. Nie przebywania, ale bycia – tłumaczy mama czteroletniego Stasia. Dodaje, że jeszcze niedawno wychodziła z dzieckiem do sklepu i to traktowała jak spacer.
Zabawa i ruch na dworze, to też temat do snucia opowiadań po powrocie do domu.
– Silne emocje, radość wynikająca z korzystania z atrakcji dla dzieci to wartość nie do przecenienia. Widzimy sytuacje, kiedy mama podskakuje razem z dziećmi i klaszcze w dłonie. Też staje się dzieckiem. Widać, że to reakcja spontaniczna, nieskrępowana... – opowiada Magdalena Ficek z Inwałd Parku. – Takie przeżywane razem emocje, związane z dobrymi, przyjemnymi doświadczeniami, nie tylko łączą, ale też długo się je wspomina. Tworzą wspólną, wyłączną dla ich uczestników przestrzeń emocjonalną. Najczęściej ich okoliczności trzeba uwiecznić na zdjęciach, by do nich wracać – dodaje Magdalena Ficek.

Po trzecie: zdrowie
W wieku przedszkolnym zachodzą procesy rozwojowe, tworzące sylwetkę i budujące zdolność do wysiłku. Brak ruchu powoduje niedotlenienie, co prowadzi do zmniejszenia wydolności fizycznej i upośledzenia organizmu. Najczęściej notowane schorzenia związane z brakiem ruchu to zaburzenia ruchu, wady postawy, otyłość. Chociaż sama otyłość nie jest chorobą, może prowadzić do wielu schorzeń, jak nadciśnienie tętnicze, choroba nerek, udar mózgu, a także cukrzyca, zwyrodnienia kręgosłupa itd.
Brak ruchu sprzyja wadom wzroku. Chińska badaczka, dr Mingguang He przeprowadziła ze swoim zespołem badanie w 2015 r., na grupie dzieci z dwunastu szkół. Wnioski z eksperymentu są następujące: codzienna czterdziestominutowa zabawa na podwórku czy boisku może zapobiegać krótkowzroczności u dzieci.

Inteligencja i charakter
Ruch ma również ogromny wpływ na funkcje poznawcze i inteligencję dziecka. Pozwala odkrywać indywidualne uzdolnienia i talenty. Sprzyja rozwojowi umysłowemu oraz kształtowaniu woli i charakteru. Ograniczenie aktywności ruchowej opóźnia także intelektualny rozwój dziecka.
Nie od dziś znany jest fakt, że dzieci, które mają więcej naturalnych wyzwań, lepiej sobie radzą w szkole i później w dorosłym życiu.
Już po godzinie zabawy na świeżym powietrzu dzieci zmieniają usposobienie – stają się weselsze, bardziej niezależne, samodzielne. Wybiegane i wybawione na dworze chętniej współpracują w domu.
– Wydaje mi się, że kiedy coś ciekawego zrobimy, pokonamy jakieś wyzwanie, Staś jest grzeczniejszy. Chętniej wykonuje polecenia. Stara się pomagać w domu – opowiada mama czterolatka.

Dla rozwoju społecznego
W trakcie gier i zabaw dzieci mają kontakt z rówieśnikami, tworzą grupy, rywalizują. Zaangażowanie dziecka we wspólną zabawę pozytywnie wpływa na uczenie się działania w grupie – współpracy, rywalizacji, nawet walki o swoje racje. W zabawie dowiaduje się czegoś o sobie – jakie zabawy mu się bardziej podobają, a jakie mniej, czego się boi, a co je pociąga.
W ruchu uczy się otaczającego je świata.
Kiedy w otoczeniu znajdują się inne dzieci – bawią się, grają, wspinają to wyzwala potrzebę przyłączenia się, uczestnictwa.
– Mniejsze dzieci najpierw przyglądają się, oceniają sytuację, zanim puszczą rękę mamy i podejdą do osiołka czy wyciągną rękę do kozy, albo przyłączą się do zabawy. Starsze podbiegają śmiało i szybko łapią kontakt z innymi dziećmi – mówi Magdalena Ficek z Inwałd Parku. Jak podkreśla, w zabawie na świeżym powietrzu dzieci są swobodniejsze, nie obawiają się głośno śmiać, piszczeć z emocji, nawoływać.